Perspektywa Viviany
Głowa Rocca bezwładnie opierała się na moim ramieniu, gdy niosłam go do środka.
Słońce zmęczyło go bardziej, niż by się do tego przyznał; jego kończyny były luźne i ciepłe, a loki, wilgotne od basenu, przylegały do czoła. Nie poruszył się, gdy położyłam go na łóżku po przebraniu, jedynie cicho westchnął, wbijając palce w brzeg poduszki, jakby to była kotwica.
Przeciągnęłam kciu














