Perspektywa Viviany
Rocco przestał kolorować w sekundzie, w której wróciłam do salonu. Jego małe palce zaciskały się na jaskrawozielonym flamastrze, zawieszonym nad plątaniną żywych linii na brystolu. Przechylił głowę, a ciemne loki rozsypały się wokół jego twarzy.
— Mamusiu? — zapytał. — Kto był przy drzwiach?
Serce tłukło mi się o żebra. Wzięłam powolny, cichy wdech przez nos, zmuszając mięśnie














