Z perspektywy Viviany
Spróbowałam się odsunąć.
Nie pozwolił mi.
Jego dłoń zacisnęła się na moim nadgarstku – ani brutalnie, ani delikatnie, po prostu wystarczająco desperacko, by powstrzymać mnie przed zniknięciem w ten sposób, w jaki zawsze to robiłam, gdy wszystko mnie przerastało.
– Viv.
Dźwięk mojego imienia w jego ustach roztrzaskał coś we mnie.
– Nie rób tego – ostrzegłam go drżącym głosem.














