Perspektywa Viviany
Tamtego wieczoru Vincenzo wrócił tuż przed zachodem słońca.
Wiedziałam o tym, zanim go zobaczyłam, zanim usłyszałam cichy pomruk głosów przy wejściu, zanim nastąpiła ta subtelna zmiana w domu, która zawsze mu towarzyszyła. Gdy był w domu, powietrze zdawało się nieruchomieć, jakby same ściany wytężały uwagę.
Rocco też to zauważył.
– Vincenzo wrócił – oznajmił od stołu w jadalni














