Perspektywa Viviany
Poszłam do gabinetu i zastałam go tam. Potem położyłam telefon na stole między nami.
Wzrok Vincenza opadł. Następnie wyostrzył się.
– Znowu? – zapytał cicho.
Skinęłam głową.
Podniósł telefon, przeczytał wiadomość raz, potem drugi. Patrzyłam, jak zaciska szczękę, jak skacze mu mięsień na policzku. Ale nie wybuchnął, nie rzucił przekleństwem.
Po prostu wypuścił powietrze.
– Są ni














