Z perspektywy Vincenza
W sekundzie, w której Viviana odeszła, wiedziałem, że coś jest nie tak.
Nie okazała tego w głośny, dramatyczny sposób, żadnego trzaskania drzwiami, żadnego podnoszenia głosu, ale dostrzegłem to w tym, jak wyprostowała plecy, a jej uśmiech stał się ostry jak zbyt gwałtownie wsunięte do pochwy ostrze. To było spojrzenie, które nie wróżyło mi niczego dobrego.
Stałem tam przez c














