Perspektywa Viviany
– Viviana, zaczekaj!
Zanim Vincenzo ruszył za mną, byłam już w połowie parkingu. Nie zatrzymałam się. Nie odwróciłam.
Moje obcasy mocno uderzały o bruk, a każdy krok napędzany był zwykłą potrzebą ucieczki od niego, od całego tego chaosu wynikającego z przebywania w jego świecie.
Musiałam się wycofać i chwilę pomyśleć, przemyśleć co powiem, zanim znów z nim porozmawiam. Moje














