Z perspektywy Viviany
Vincenzo wyszedł po krótkiej odprawie na temat projektu, a ja praktycznie rzuciłam się w wir pracy, nie chcąc pozwolić, by moje myśli wędrowały ku naszej porannej rozmowie.
Szkolny dzień dobiegł końca, zanim byłam na to gotowa, a Vincenzo wrócił do biura, akurat gdy się pakowałam. Nie rozmawialiśmy o wcześniejszym momencie, o tym potknięciu, którego nie powinnam była usłyszeć














