POV Viviany
Słyszałam mroczną obietnicę spływającą z warg Vincenza, ale postanowiłam udawać, że jestem na nią głucha. Moje dłonie poruszały się szybko po mahoniowym stole, zbierając foldery z prezentacją i wsuwając je do skórzanej teczki. Musiałam stąd wyjść. Powietrze w sali konferencyjnej stało się gęste, nasycone jego duszącą obecnością. Pomaszerowałam w stronę ciężkich szklanych drzwi wyjściow














