Perspektywa Viviany
Kiedy drzwi windy rozsunęły się na piętrze, na którym mieściło się moje biuro, już wiedziałam, że coś jest inaczej.
Nie było to nic dramatycznego. Na zewnątrz nic się nie zmieniło. Słychać było ten sam gwar głosów, widać było te same przeszklone biura i czuć ten sam delikatny zapach kawy oraz tuszu do drukarek.
Ale we mnie coś się przestawiło. Czułam się lżejsza, szczęśliwsza,














