Z perspektywy Vincenzo
Viv nie dała mi czasu na myślenie.
W jednej sekundzie coś mówiłem, a w następnej Viviana chwyciła mnie za kołnierz, splatając palce w materiale mojej koszuli, i pchnęła mnie na drzwi na tyle mocno, by zadźwięczały w futrynie.
Dźwięk poniósł się echem.
Podobnie jak wyraz jej oczu.
Gniew. Pożądanie. Zaborczość.
– Nie wolno ci na mnie tak patrzeć – powiedziała niskim głosem, d














