Perspektywa Vincenza
Przećwiczyłem tę rozmowę w głowie dziesiątki razy.
Każda jej wersja kończyła się źle.
Albo odchodziła. Albo płakała. Albo patrzyła na mnie, jakbym był obcym, któremu kiedyś ufała, a teraz już nie mogła.
Więc kiedy Viviana stała przy basenie, a woda ściekała z jej mokrych włosów, a Rocco z całkowitym oddaniem gonił pływającą zabawkę, zmusiłem się do zwolnienia tempa.
Nie rozkaz














