Perspektywa Viviany
Rocco wbiegł do salonu, ściskając w dłoni kartkę papieru; wibrowała w nim podekscytowana energia.
– Mamusiu! Zobacz! Zrobiłem rakietę!
Rysunek był krzywy, kolorowy i doskonały – ostre przypomnienie, dlaczego w ogóle to wszystko znosiłam.
– Jest niesamowita – powiedziała, uśmiechając się, bo potrzebował mojego uśmiechu.
– Chcę ją pokazać Vincenzowi. Wiem, że mu się spodoba! – po














