Punkt widzenia Viviany
Vincenzo wrócił.
Jeszcze go nie widziałam, ale poznałam to po znajomym poruszeniu w domu. Dało się wyczuć subtelne zaostrzenie środków bezpieczeństwa, cichy szmer przegrupowujących się strażników i zmianę powietrza, jakby sama willa wiedziała, że wrócił.
Moja klatka piersiowa się zacisnęła, bo wiedziałam, że przyjdzie mnie odnaleźć.
Siedziałam przy stole w jadalni z otwartym














