Perspektywa Viviany
Gdyby ktoś powiedział mi wczoraj, że dzisiaj będę szła w kierunku basenu w domu Vincenza Marchesego, podczas gdy nasz syn będzie wesoło paplał między nami, wyśmiałabym go prosto w twarz.
Albo bym się popłakała.
Albo jedno i drugie.
Ścieżka do basenu była wysadzana wysokimi żywopłotami i jasnym kamieniem, a światło słoneczne odbijało się od błękitnych fal przed nami. Wyglądało t














