Gdy wróciłem, w domu było zbyt cicho.
Nie w ten spokojny sposób. Nie w ten komfortowy sposób. To był rodzaj ciszy, który wpełzał pod skórę, taki, który sprawiał, że stare instynkty niespokojnie budziły się do życia.
Spojrzałem na zegarek.
Dwie godziny.
Tyle czasu zajęło mi uwolnienie się; bez względu na wszystko, było to o wiele za długo. Jak tylko skończyłem to, co robiłem, zobaczyłem nieodebrane














