Z perspektywy Viviany
Czekanie samo w sobie było pewnym rodzajem przemocy.
Nie zdawałam sobie z tego sprawy aż do teraz, dopóki dni nie zaczęły umykać w zamazanej mgle rutyny i ciszy, ostrożnych spojrzeń i niedokończonych rozmów. Każda wibracja telefonu sprawiała, że moje serce zamierało. Każdy nieznajomy samochód zwalniający w pobliżu bramy sprawiał, że mój kręgosłup sztywniał.
Colombowie nie odp














