Perspektywa Vincenzo
Nie planowałem sam zajmować się odwożeniem do szkoły.
Ruch we Florencji już gęstniał, mój telefon wciąż wibrował powiadomieniami, które celowo ignorowałem, a jednak przyłapałem się na tym, że ściskam kierownicę mocniej, niż to konieczne, podczas gdy Rocco paplał na tylnym siedzeniu o rysunku, który chciał pokazać nauczycielce.
Viviana siedziała obok mnie, zbyt cicha.
Co chwil














