Perspektywa Viviany
Wieczorem stół w jadalni wydawał się zbyt duży.
Nie fizycznie, długi, dębowy stół Vincenza zawsze sprawiał takie wrażenie, ale emocjonalnie. Jakby między nami rozciągała się pusta przestrzeń, której nie zdołałoby wypełnić żadne światło świec czy ciepłe jedzenie. Rocco siedział między nami, radośnie pochłaniając swój makaron, w błogiej nieświadomości cichego napięcia wibrującego














