Perspektywa Viviany
Rocco w końcu zasnął.
Jego mała dłoń wciąż zaciskała się na rogu ulubionego kocyka. Dzikie, ciemne loki rozsypały się na poduszce, okalając twarz złagodzoną cichym, rytmicznym oddechem. Stałam na brzegu jego łóżka, pozwalając, by obmyła mnie cisza tego pokoju. Przejechałam palcami po jego ciepłym policzku, śledząc linię jego szczęki, zanim cofnęłam się o krok. Wymknęłam się z p














