Perspektywa Viviany
Oddech uszedł z mojego ciała z gwałtownym pośpiechem.
Chwyciłam telefon, torebkę i dosłownie wybiegłam z biura. Usłyszałam, jak zdezorientowana Ginevra woła za mną, ale się nie zatrzymałam. Nie mogłam się zatrzymać.
Winda zdawała się zjeżdżać zbyt wolno. Powietrze było zbyt rzadkie. Parking ciągnął się w nieskończoność, gdy biegłam w stronę kierowcy, który już czekał w samocho














