Perspektywa Vincenza
Florencja pachniała tak samo.
Krwią. Asfaltem. Władzą.
Ale bez nich wydawała się grobowcem.
Przez lata wchodziłem do bitew takich jak ta otępiały, ponieważ otępienie oznaczało przetrwanie. Jednak teraz każda spokojna chwila była bitwą samą w sobie.
Byłem z dala od Viviany i Rocca przez niecały dzień.
Zbyt krótko, by jakikolwiek racjonalny mężczyzna zaczął tracić zmysły.
Ale ni














