Pstryknęłam długopisem, a ostry dźwięk zasygnalizował koniec wyczerpujących, trzygodzinnych negocjacji prawnych. Sfinalizowaliśmy gęste klauzule i wygładziliśmy warunki operacyjne. Na szczęście Vincenzo trzymał się na dystans podczas sesji. Nie próbował ponownie zagnać mnie w kozi róg ani sprowokować kolejnej prywatnej konfrontacji. Znałam tego mężczyznę zbyt dobrze, by myśleć, że to oznacza pokój














