Perspektywa Viviany
Obudził mnie dźwięk zamykanych drzwi wejściowych.
Przez jedną zdezorientowaną sekundę myślałam, że mi się to przyśniło. Potem ciche kroki i stłumione głosy na dole potwierdziły, że Vincenzo wrócił do domu.
Ledwie świtało.
Promienie słońca dopiero zaczynały rozjaśniać zasłony, kiedy wyślizgnęłam się z łóżka, uważając, by jeszcze nie obudzić Rocca. Była niedziela, a jego szkolne














