Zamek w mojej kurtce zacina się w połowie, bo jakżeby inaczej.
Przez kilka sekund siłuję się z nim, mrucząc pod nosem, zanim się poddaję i zdzieram to coś przez głowę, przy okazji poświęcając włosy na pastwę elektryczności statycznej.
Przynajmniej się ruszam. To też coś znaczy.
Dom wydaje się zbyt cichy wokół mnie – to ten rodzaj ciężkiej ciszy, która istnieje tylko wtedy, gdy jesteś naprawdę, cał
















