Wentylator kręci się powoli, powoli, powoli nad moim łóżkiem. Moje oczy śledzą leniwy obrót każdego skrzydła, jakby kreśliły myśli, których nie potrafię uporządkować w głowie. Późnoporanne słońce przemyka przez żaluzje, kładąc się pasami na ścianie, ciepłe i nieruchome.
Powinnam się ruszyć. Powinnam wstać. Może napisać do Mili. Może znowu przejrzeć notatki z prób albo zacząć wybierać coś do ubrani
















