Siedzę po turecku na sfatygowanym metalowym krześle, takim, które chybocze się przy każdym niefortunnym ruchu, i patrzę, jak Asher pracuje przy samochodzie Tylera.
Kiedy powiedział, że musi go naprawić, wyobrażałam sobie, że rzuca kluczyki jakiemuś mechanikowi i opiera się o ścianę, wyglądając fajnie przez godzinę.
Nie... to.
To Asher wykonuje całą pracę, rękawy podwinięte do łokci, dłonie umazane
















