Pierwszą rzeczą, którą rejestruję, jest nacisk. Ciężki, ciepły i całkowicie mnie oplatający. Ciężar w poprzek talii, całe ciało wpijające się w moje plecy, oddech muskający mój kark w powolnym, równym rytmie.
Zajmuje mi pół sekundy przypomnienie sobie, gdzie jestem.
Ramię Tylera.
Jego całe ramię – plus jedno kolano, które jakoś znalazło drogę nad oboma moimi, skutecznie przygważdżając mnie jak koc
















