Zanim docieram do szkoły, żałuję już każdej życiowej decyzji, która mnie tu doprowadziła.
Moja torba wydaje się cięższa, niż powinna być – pewnie wypchana jest bagażem emocjonalnym i na wpół zjedzonymi batonikami musli – a moje trampki piszczą przy każdym kroku, jakby czuły się osobiście urażone, że każę im tak ciężko pracować. Powietrze wciąż ma też tę poranną ostrość; kąsa mnie w policzki i spra
















