Przewijam bez celu ekran telefonu, którego światło omywa moją twarz bladym blaskiem w ciemnym pokoju.
Powiadomienia, SMS-y, durne nagłówki.
Nic ważnego.
Nic prawdziwego.
Spoglądam w bok.
I zamieram.
Penny jest zwinięta w kłębek na drugim końcu kanapy, kolana ma mocno przyciągnięte do piersi, jej twarz jest rozluźniona we śnie.
Koc, który na nią narzuciłem, zsunął się do połowy; jej nagie nogi są w
















