Książka w moich rękach jest starsza ode mnie. Strony zmiękczone i pożółkłe od dekad dotyku dłoni – niektórych ostrożnych, niektórych niedbałych. Grzbiet pękł dawno temu i został sklejony czymś, co wygląda podejrzanie jak srebrna taśma naprawcza. Okładka prawie odpada. Otwieram ją z pamięci mięśniowej, tak samo jak robiłem to setki razy, odkąd ją dostałem.
To zniszczony egzemplarz „Obcego”. Camus.
















