Podłoga w studiu jest tak czysta, że niemal lśni pod moimi tenisówkami, gdy wchodzę do środka z torbą sportową przewieszoną przez ramię i nerwami zaciśniętymi w piersi. Ściany są wyłożone lustrami z każdej strony, rozciągając poranne słońce w złote smugi, które padają na salę jak światło reflektora – jakby na mnie czekało. Oceniało mnie.
Luc już tam jest. Oczywiście, że jest.
Stoi przy drążku, wyk
















