– Jesteście spakowani i gotowi do drogi? – pyta pan Hayes, klaszcząc w dłonie, jakby to była jakaś wielka ekspedycja, a nie dwójka nastolatków przenosząca całą swoją garderobę na drugą stronę ulicy.
Tyler, wciąż lekko zdyszany od taszczenia swoich „bagaży wsparcia emocjonalnego”, szczerzy zęby.
– Tak, wszystko gra.
Pani Hayes uśmiecha się odrobinę zbyt słodko.
– To dobrze, bo mamy dla was małe ogł
















