Prawie dwie godziny.
Dwie bite godziny siedzenia na zimnej, metalowej ławce, podczas gdy chłopaki biegali w nieskończoność, zderzali się ze sobą jak nadpobudliwe szczeniaki i popisywali, jakby ktoś rozdawał złote medale za Największe Szanse na Naciągnięcie Mięśnia.
A teraz, ponieważ wszechświat najwyraźniej uważa, że jeszcze niewystarczająco wycierpiałam, weszliśmy w drugą fazę popołudnia: *Dziewc
















