Przysięgam, że ściany faktycznie wibrują.
Dom Jo jest ogromny. Tak, że to aż autentycznie niesmaczne. Emanuje energią luksusowej podmiejskiej rezydencji, pełen nieskazitelnych szklanych balustrad i żyrandola, który prawdopodobnie kosztował więcej niż samochód Tylera. Ludzie wylewają się z podjazdu, muzyka dudni tak głośno, że czuję ją w płucach, i już żałuję każdej decyzji podjętej w ciągu ostatni
















