Uśmiech trwa ledwie dwie przecznice.
Próbuję...
Boże, naprawdę próbuję...
Utrzymać go, pozwolić sobie po prostu zaśmiać się z szaleństwa tej nocy, z tego, jak wbijała swoje maleńkie pięści w moją klatkę piersiową, jakby to w ogóle mogło mnie poruszyć, z tego, jak krzyczała na mnie ze łzami na twarzy i furią w głosie, jakby myślała, że może mnie spalić samym swoim gniewem.
Ta dziewczyna.
Ta pieprzo
















