Leżę pod zlewem, uwalany po łokcie w rdzy i osadzie z kamienia, z kluczem w jednej ręce i latarką niezgrabnie wciśniętą pod brodę. Rury tutaj są stare – uparte. Ale rytmiczne dokręcanie i sprawdzanie gwintów zaworów jakoś uspokaja moją głowę. Moje dłonie wiedzą, co robić, nawet gdy umysł jest zajęty absolutnie niczym innym, jak tylko próbą niemyślenia o niej.
Penny.
Jest na próbie. Tyler pojechał
















