Kiedy się budzę, wszystko dzieje się powoli i ciężko, jakbym śniła pod wodą. Moje ciało jest jak ciepłe ciasto, miękkie i rozciągnięte od całego tego chodzenia, śmiechu i adrenaliny z zeszłej nocy. Mrugam w stronę sufitu, zamroczona, z mózgiem zamglonym i powolnym jak syrop – a potem uświadamiam sobie, że coś jest... nie tak.
Jest za cicho.
Za jasno.
Za późno.
Siadam gwałtownie, serce gubi rytm, a
















