Szoruję ręcznikiem kark, jakby był mi winien pieniądze.
Woda ścieka wzdłuż kręgosłupa, para wciąż zamgla lustro, ale nie mogę sobie przypomnieć, czy faktycznie umyłem włosy, czy po prostu stałem pod prysznicem jak jakiś zepsuty robot.
Próbowałem.
Naprawdę próbowałem o niej nie myśleć.
Próbowałem pozwolić gorącu wyparzyć ją z mojej głowy –
ten baletowy top przylegający do niej, jakby został zaproje
















