Jestem w połowie kolejnego kęsa, kiedy drzwi wejściowe otwierają się ze skrzypieniem, wpuszczając podmuch chłodniejszego powietrza.
Kroki.
Śmiech.
Głos Tylera, stłumiony, wesoły, gdy mówi coś do telefonu, co sprawia, że znów się śmieje – beztrosko i pogodnie.
Sztywnieję lekko i odsuwam talerz, gdy spojrzenie Ashera leniwie przeskakuje w stronę wejścia.
Tyler skręca za róg do kuchni, wciąż uśmiechn
















