Gorąca woda spływa po moich ramionach, spłukując plecy i zabierając ze sobą większość błota i brudu całego dnia.
Jest coś w pracy fizycznej, co ma sens w sposób, w jaki prawie nic innego go nie ma.
Łatę na dachu trzeba było naprawić, zanim kolejna gwałtowna burza by ją zerwała.
Płot pochylał się tak, jakby próbował dać dyla.
Drobne rzeczy, ale moi rodzice nie dają już rady wspinać się po drabinach
















