– Możecie posprzątać, chłopcy – mówi mama, wstając z kanapy i przeciągając się. – My idziemy spać.
Mój tata wtóruje jej cichym: – Dobranoc, wam dwóm. I Asher – dzięki jeszcze raz za wcześniejszy obiad.
Tyler jęczy dramatycznie, zapadając się głębiej w kanapę, jakby mógł w niej zniknąć.
Zerkam na niego. – Wstawaj.
Wzdycha, jakby został osobiście zaatakowany.
– No chodź – dodaję. – Jak zrobimy to ra
















