Rzecz w tym, że zazwyczaj unikam sklepów spożywczych jak zarazy.
Za dużo wózków. Za dużo jałowych pogaduszek. Za dużo ludzi zadających sobie pytanie, czy ta marka jogurtu jest zgodna z ich kompasem moralnym czy o cokolwiek innego spierają się ludzie w alejce z nabiałem. To przebodźcowujące. Jak wejście na tablicę na Pintereście z lekką migreną.
Ale jestem tutaj.
Penny napisała, że jej zajęcia się
















