Loża jest za mała.
Albo może po prostu się taka wydaje, bo Asher Black siedzi mniej niż cal ode mnie, emanując takim gorącem, że można by upiec między nami blachę ciasteczek.
To nie tak, że mnie dotyka — nawet nie jest blisko.
On po prostu... jest. Ciężki. Nieruchomy. Solidny w sposób, który wydaje się niemal agresywny.
Ten rodzaj obecności, który zabiera powietrze.
Przesuwam się lekko, ale to nie
















