Powietrze wciąż pachnie deszczem, gdy wyciągam się pod kocem, delektując się rzadką, ciepłą ciszą.
Ale wtedy odzywa się rozsądek —
i fakt, że mój żołądek burczy wystarczająco głośno, by zawstydzić mnie i zmusić do działania.
Zrzucam koc i siadam, wygładzając koszulkę Ashera na moich gołych nogach, gdy odwracam się w stronę kuchni.
– Okej – oświadczam, głosem wciąż chropowatym od snu, ale zdetermin
















