Kolacja jest dobra.
Zaskakująco dobra, właściwie – Penny dobrze wybrała. Albo męczyła Tylera, aż ten się poddał, co jest chyba bardziej prawdopodobne. Pikantne, ciepłe, złożone dania z jakiejś małej tajskiej knajpki, za którą ręczyła. Tyler oczywiście udawał sceptycznego, dopóki nie pochłonął połowy wszystkiego, co miał przed sobą. A potem połowy jej miski.
Teraz zostawił nas i rozwalił się na kan
















