Szkolny parking tętni już życiem, kiedy na niego wjeżdżamy. Wysiadam z samochodu, z torbą przewieszoną przez jedno ramię, a Tyler dotrzymuje mi kroku, jak zawsze. Jego palce muskają moje, a potem delikatnie splatają się z nimi.
Rozmawialiśmy wczoraj w nocy.
Naprawdę rozmawialiśmy.
Przeprosił ponownie – tym razem wolniej, bardziej świadomie. Obiecał, że będzie lepszy. Mniej imprezowania. Mniej znik
















