W chwili, gdy ciężkie drzwi audytorium zamykają się za mną, nie potrafię już tego dłużej powstrzymywać.
Wydaję z siebie pisk, pół-śmiech, pół-ulgę, wyrzucając ramiona nad głowę i wirując w pełnym kole na popękanym chodniku na zewnątrz, nie przejmując się ten jeden raz, kto patrzy, nie przejmując się niczym poza czystą, lekkomyślną radością zalewającą mnie.
Zrobiłam to.
Wytańczyłam całe serce.
Dała
















