Kiedy wchodzimy do środka, wciąż jestem na wpół śpiąca.
Jazda samochodem poluzowała coś w moim mózgu – ten rodzaj sennej mgły, który masz, gdy drzemiesz odrobinę za długo i teraz rzeczywistość wydaje się poruszać w złym tempie.
Tyler zamyka za nami drzwi wejściowe, zrzuca buty i prowadzi mnie za rękę do salonu.
– Tutaj – mówi, delikatnie ciągnąc mnie na kanapę.
Mrugam do niego, wciąż zawieszona gd
















