*Elora*
Nie pytałam Kaela, dokąd jego zdaniem idę. Po prostu wsunęłam na siebie jedną z jego za dużych bluz z kapturem, zawiązałam buty mocniej niż było to konieczne i opuściłam internat przed wschodem słońca. Na korytarzach panowała cisza — zbyt głęboka. Ten rodzaj sakralnego milczenia, który istniał tylko wtedy, gdy Akademia jeszcze spała. Zanim na dziedzińcu zaczęły szczękać ostrza, a instrukto
















